
Czekam na ten film by zobaczyć jak Neo spisze się w roli nie-Neo. Od dawna zarzuca się Keanu, że role Budda/Neo/Constantin to jedna i ta sama postać - superbohater o zerowej emocjonalności. Widziałem już "Spacer w chmurach" i "Adwokata Diabła" i moim zdaniem wypadł tam również świetnie. A teraz będzie metafizyczny romans - czy Keanu się w tym odnajdzie? I hope so :-)
bardzo dobry film,polecam